Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach

6.10.2019
niedziela

Imperium zmysłów – o „Katarzynie Wielkiej” Helen Mirren

6 października 2019, niedziela,

Po rolach brytyjskich królowych Helen Mirren zapragnęła wcielić się w rosyjską carycę. „Katarzyna Wielka” jest osobliwą hybrydą kostiumowego melodramatu z sieriozną opowieścią o władzy, budowie „wielkiej Rosji”, która nie chce się „czołgać przed Europą”, oraz pierwszym zajęciu Krymu…

„W Rosji są ludzie bez skrupułów. Na szczęście ja też do nich należę” – mówi z uśmiechem w pierwszych scenach caryca. Jest świeżo po zamachu stanu i odebraniu mężowi Piotrowi III najpierw korony, a potem życia. A jeszcze przed wybiciem bądź zmarginalizowaniem innych konkurentów do rosyjskiego tronu.

Akcja 4-odcinkowego miniserialu HBO i Sky Atlantic toczy się w drugiej połowie XVIII w., w czasach gdy Katarzyna Wielka sukcesywnie odchodziła od oświeceniowych ideałów, z jakimi zaczynała rządy jako „Semiramida Północy”, korespondująca z Voltairem, „rosyjska patriotka o niemieckim umyśle”, jak sama, urodzona w Szczecinie, się przedstawiała.

Spiski, knujący w celu przejęcia władzy syn, powstania i wojny pchnęły ją w stronę budowy monarchii absolutnej, a w końcu tyranii. Uprzedzając pytania – wątek rozbiorów się nie pojawia, a nasz kraj jest wspomniany raz. Gdy caryca wymienia kochanków, pada fraza: „jeden polski król”…Winna była także wszechobecna mizoginia i seksizm – kobieta u władzy w patriarchalnym kraju to kolejny (ponadczasowy) temat serialu.

Oba te wątki, polityczny i kobiecy – choć nienowe czy świeże – są ważne i ciekawe. A raczej byłyby, gdyby zostały potraktowane poważniej, opowiedziane głębiej, w mniej wyświechtany i łopatologiczny sposób. Ale na to zabrakło czasu, bo twórcy z jakiegoś powodu najwięcej uwagi poświęcili romansowi Katarzyny z Grigorijem Potiomkinem (Jason Clarke).Najpierw są długie podchody, potem wielkie dylematy, bo miłość oznacza oddanie się drugiej osobie i zaufanie, co czyni zakochanego – w tym wypadku wciąż walczącą z atakami carycę – słabym. Do tego mężczyźni kiepsko się sprawdzają w roli faworytów (o czym Katarzyna już wie), nie potrafią stać w cieniu, zawsze prędzej czy później zażądają władzy i blasku.

Szczebioty i kłótnie (o władzę i o kochanków) wypadają pretensjonalnie, miłosne zapewnienia pasują do seriali dla nastolatków, dialogi brzmią sztucznie, frazy: „Dlaczego tacy jesteśmy?” czy „Chcieliśmy chwały i glorii i spójrz, co z nami zrobiły?”, „Kochasz tylko siebie”… Trudno też poczuć chemię między aktorami.Całość rozgrywana jest w wystawnej scenografii (zdjęcia powstawały na Litwie) i w kostiumach, o których zwykło się pisać „pyszne”. W pałacowych komnatach Katarzyny wprawne oko ponoć dostrzeże dzieła sztuki skopiowane z tych wystawianych w petersburskim Ermitażu, scenom wieczorowym i nocnym uroku dodaje blask świec…

To ostatnie, a także sam temat kobiety na tronie każe porównać dzieło Nigela Williamsa (scenariusz) i Philipa Martina (reżyseria) do niedawnej „Faworyty” Georgiosa Lanthimosa, obsypanej nagrodami. W tym Oscarem dla Olivii Colman grającej Annę Stuart, walczącą z rozpadem ciała i psychiki królową lesbijkę z początków XVIII w.

W ostatnim czasie porównania seriali i filmów wypadają często na korzyść tych pierwszych – łatwiej pokazać psychologiczne niuanse bohaterów oraz tło społeczne, gdy dysponuje się większą ilością ekranowego czasu. Jednak „Katarzyna Wielka” nie wykorzystuje tej szansy.

Wywrotowym elementem ma być chyba wiek grającej tytułową rolę Helen Mirren. Aktorka ma 74 lata i gra kobietę żądną władzy, miłości i seksu. Podczas gdy widok mężczyzn w wieku mocno dojrzałym w łóżku z młodymi kobietami przez dekady męskich rządów w szołbiznesie nie był w kinie i telewizji niczym szokującym (m.in. filmy Woody’ego Allena), to dojrzała kobieta w łóżku czy w związku z młodzieńcem jest czymś stosunkowo świeżym i wciąż wywołuje emocje.

Za role Elżbiety II w kinie i teatrze Helen Mirren (urodzona jako Jelena Lidia Mironowa, ojciec z rosyjskiej arystokracji zangielszczył nazwisko w latach 50. XX w.) otrzymała m.in. Oscara, Tony’ego i Olivera (swoją drogą – same męskie imiona…). Kreacja Elżbiety I w miniserialu przyniosła jej Emmy i Złoty Glob. Czy jej Katarzyna II Wielka też zostanie obsypana nagrodami?

„Katarzyna Wielka” (Catherine The Great), scenariusz Nigel Williams, reżyseria Philip Martin, HBO GO i HBO, 4 odc.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php