Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach

22.02.2016
poniedziałek

„11.22.63.”, czyli James Franco ratuje JFK (wg Stephena Kinga)

22 lutego 2016, poniedziałek,

francokingJak niemal wszystko, co napisał czy napisze Stephen King, również powieść „Dallas ‘63” doczekała się przeniesienia na ekran, w tym wypadku mały. Miniserial z Jamesem Franco w roli głównej robi bardzo dobre wrażenie.

Stacja Hulu postanowiła wcisnąć blisko 900 stron powieści Kinga w osiem odcinków serialu (choć pierwszy trwa blisko półtorej godziny). Zadanie karkołomne? Skądże – autor „Misery” i „Lśnienia” lubi się rozpisywać i rozwijać wszystko poza głównym wątkiem, co w „Dallas ‘63” robił nieustannie. W efekcie jego powieść science fiction o podróżach w czasie i próbie udaremnienia zamachu na Johna F. Kennedy’ego to tak naprawdę list miłosny do Stanów z lat 60. ubiegłego wieku, kiedy wszystko wyglądało i smakowało lepiej.

Z tej książki można by wyciąć i z połowę tekstu, a wątek ratowania prezydenta niewiele by ucierpiał. Gorzej, rzecz jasna, z powieścią, ponieważ choć King pisze o monstrach czy jak w tym przypadku o podróżach w czasie, siłą jego prozy pozostaje to, jak potrafi opisywać codzienność, małe sprawy, ludzi, jak doskonałym jest obserwatorem i jak wspaniale opowiada. W „Dallas ‘63” wątek Kennedy’ego ani nie był najważniejszy, ani najmocniejszy – dość powiedzieć, że najlepiej wypadła historia przedstawienia na podstawie „Myszy i ludzi”.

Serial to jednak zupełnie inna opowieść. Za nami wprawdzie tylko jeden odcinek, ale w sumie ma ich być zaledwie osiem, a ten pierwszy trwa 80 minut – sporo już wiemy więc o konstrukcji opowieści i o tym, na co kładziony będzie nacisk. Cóż, na akcję. Wprawdzie trochę z tej miłości do przeszłości zostaje, ale jednak James Franco skupia się przede wszystkim nie na codzienności lat 60., a na swojej misji, która w wersji serialowej toczy się szybszym tempem i ma więcej zwrotów akcji.

Zdecydowanie większy nacisk kładzie się tu choćby na wątek przeszłości, która „walczy” z tym, który chce ją za bardzo zmienić – w efekcie postać Franco musi unikać zagrożeń rodem z serii „Oszukać przeznaczenie”.dallas_63_IMAGE1_237713(Bo musicie wiedzieć, że King to spryciarz i całe to podróżowanie w czasie i JFK to tylko wymówka dla pisania o dawnej Ameryce. Jego wybiegiem było przeniesienie bohatera nie do roku 1963, ale do 1960, w efekcie czego zanim w ogóle zamachowiec będzie mierzył do prezydenta, naszego bohatera czekają trzy lata życia w przeszłości.

A dlaczego tak? Bo portal łączy współczesność z tylko jedną datą – 21 października 1960 roku. Tak jest i już. A Kingowi to, zupełnym przypadkiem, bardzo odpowiada).1122630004Wszystko to wychodzi jednak serialowi na dobre. „11.22.63.” w pierwszym odcinku robi bardzo dobre wrażenie, bo to udana mieszanka najlepszych wycinków książki Kinga, z wciąż żywą tajemnicą i teorią spiskową, podlana sosem nadprzyrodzonej siły przeszłości i zmagań bohatera z nią.

W efekcie jest emocjonująco i ciekawie. Sam James Franco bardzo dobrze sprawdza się zaś w roli nauczyciela/pisarza Jake’a, człowieka wyrwanego ze współczesności i rzuconego w lata 60., przeciętniaka, z którym widz może się utożsamiać.

Wygląda na to, że na długiej liście ekranizacji swojej prozy Stephen King serial Hulu będzie mógł zaliczyć do tych udanych.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php