Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach

26.05.2016
czwartek

Co oglądać w długi weekend? Polecamy seriale

26 maja 2016, czwartek,
You, Me and the Apocalypse

You, Me and the Apocalypse

Kilka dni wolnego to doskonała okazja, by nadrobić nieco serialowych zaległości. Tylko co wybrać? Czasu, wbrew pozorom, nie ma aż tyle, by na przykład obejrzeć całe „Breaking Bad”, ale mamy za to sporo miniseriali czy produkcji, które albo miały tylko po jednym sezonie, albo pojedynczy sezon stanowi zamkniętą całość.

Seryjni wybierają dla Was produkcje, które spokojnie można w ciągu tych kilku dni obejrzeć w całości.

Top of the Lake (Tajemnice Laketop)maxresdefaultSiedmioodcinkowy serial kryminalny w reż. Jane Campion, osadzony w porywających plenerach Nowej Zelandii. Elisabeth Moss (Peggy z „Mad Men”) wraca w rodzinne strony, by prowadzić śledztwo w tajemniczej sprawie zaginięcia 12-latki będącej w równie tajemniczego pochodzenia ciąży.

Jednocześnie zmaga się z traumą z przeszłości, odkrywa przerażające sekrety rodzinnej miejscowości, pokręconą historię własnej rodziny oraz kobiecą osadę zbudowaną na malowniczym pustkowiu i dowodzoną przez długowłosą guru w wykonaniu Holly Hunter. Fabuła pod koniec dryfuje w stronę telenoweli, jednak nagrodzone m.in. Emmy zdjęcia wystarczająco rekompensują wszelkie niedostatki miniserii. Trwają prace nad drugim sezonem. [Aneta Kyzioł]

You, Me and the Apocalypseyou_me_and_the_apocalypse_110-odcinkowa brytyjsko-amerykańska produkcja, którą trzeba by opisać jako dość szaloną mieszankę komedii, thrillera, dramatu i telenoweli. Ruszając na poszukiwanie zaginionej żony Jamie – prowadzący nudne i poukładane życie kasjera w banku na brytyjskiej prowincji – nie spodziewa się, że zamieni się ono w śledztwo w sprawie własnego pochodzenia, przy czym ojcem może być sam Bóg ojciec.

Poszukiwań nie ułatwia zły brat bliźniak i nadciągający koniec świata. W gronie oryginalnych bohaterów znajdziemy także watykańskiego księdza (Rob Lowe), który w towarzystwie zakonnicy sprawdza prawdziwość licznych doniesień o cudach dokonywanych przez nowo objawionych mesjaszy, m.in. w – gdzieżby indziej – Polsce. [Aneta Kyzioł]

The A Wordaword-768x432Malownicze pustkowia brytyjskiego Lake District są tłem dla opowieści o pięcioletnim Joe, zdiagnozowanym jako znajdujący się w spektrum autyzmu, i jego najbliższych, ale też są symbolem tematu sześcioodcinkowej serii – problemów w komunikacji międzyludzkiej, przekroczenia dystansu, jaki dzieli ludzi od siebie nawzajem.

Scenarzysta Peter Bowker przez kilkanaście lat był nauczycielem na oddziale dla niepełnosprawnych intelektualnie dzieci w szpitalu w Leeds, co skutkuje głębokim, prawdziwym portretem małego Joe, żyjącego we własnym świecie, porozumiewającego się z otoczeniem za pomocą słów piosenek (świetna indie-popowa ścieżka dźwiękowa). Jednak równie ciekawie napisani (i wspaniale zagrani) są pozostali członkowie rodziny, w tym mający dobre intencje, ale pozbawiony wyczucia i taktu dziadek Joe – świetna, tragikomiczna rola Christophera Ecclestone’a. [Aneta Kyzioł]

Marseille1280x720-lNQPierwsza duża europejska produkcja Netflixa dzieje się we francuskiej Marsylii. Twórcy w ośmiu odcinkach próbowali zmieścić mnóstwo wątków: od głównego – walki o fotel mera miasta, przez motyw osobistej zemsty, tajemnicy z przeszłości, która wraca i sieje zniszczenie, niespełnionych miłości i nierówności społecznych.

Co za dużo, to nie zdrowo, jednak „Marsylię” obejrzeć warto, z kilku powodów. Przede wszystkim dla piękna tytułowej bohaterki, ale także dla specyficznego, nieco egzotycznego francuskiego sposobu gry aktorskiej – mocno teatralnego, ale ciekawego. No i jednak dla Gérarda Depardieu w roli mera Marsylii. „Potrzebowaliśmy do tej roli kogoś równie wielkiego i pełnego sprzeczności jak Marsylia. A Gérard Depardieu to przecież l’ogre génial – genialny potwór” – tłumaczyli twórcy serii. [Aneta Kyzioł]

Okupacja

Kiedy Lee wraca z irackiej misji, rodzina, przyjaciele i sąsiedzi organizują mu przyjęcie powitalne. W trakcie imprezy do drzwi pukają dwaj towarzysze broni chłopaka. Trzej mężczyźni padają sobie w ramiona i nie zważając na konsternację zebranych dookoła ludzi, tkwią tak przez długie sekundy.

Oto jedna z początkowych scen „Okupacji”, serialu BBC zrealizowanego w 2009 roku, a opowiadającego o losach brytyjskich żołnierzy, którzy po miesiącach spędzonych w Iraku próbują na nowo poukładać sobie życie. Scena znamienna, bo pokazująca, że o wielkich dramatach można opowiadać za pomocą niepozornych gestów i słów.

Ta trzyodcinkowa miniseria to dzieło Petera Bowkera, jednego z najlepszych psychologów wśród scenarzystów tworzących dziś dla brytyjskich telewizji („Flash and Blood”,”Marvellous”, „The A Word”). Opowiadając o losach kilku angielskich żołnierzy, Bowker stawia pytania o to, jak na nowo ułożyć sobie życie, jak nauczyć się funkcjonować bez adrenaliny, jak skleić rodzinne relacje i ukoić lęki. Wszystko to bez cienia pedagogiki i psychologicznych uproszczeń, za to z nieodzowną dawką humoru.

Mimo że serial Bowkera miał swoją polską premierę, warto obejrzeć go w wersji oryginalnej lub z polskimi napisami. W „Okupacji” wystąpiło bowiem kilku znakomitych aktorów, których wręcz nie wypada zagłuszać telewizyjnym lektorem. Obok Jamesa Nesbitta i Warrena Browna (znanego m.in. z „Luthera”) na ekranie pojawiają się wybitni artyści, jak Lubna Azabal (Nawal z „Pogorzeliska”) czy Stephen Graham, dziś jeden z najciekawszych brytyjskich aktorów (Al Capone z „Zakazanego imperium”). [Bartosz Staszczyszn]

Olive Kitteridge

Z całą pewnością nie jest to feel-good movie. „Olive Kitteridge” Lisy Cholodenko nie wprawia w dobry nastrój i nie przynosi pocieszenia. Ale ta czteroczęściowa miniseria to jedna z najlepszych rzeczy, jakie przydarzyły się telewizji ostatniej dekady (13 nominacji do Emmy, 3 do Złotych Globów i nagroda specjalna festiwalu w Wenecji nie są dziełem przypadku).

Rozgrywająca się na przestrzeni 25 lat opowieść o kobiecie zmagającej się ze starością, śmiercią i poczuciem bezsensu to owoc spotkania kilku wyjątkowych osobowości. Najważniejsza z nich to Elisabeth Strout, pisarka, która w 2009 roku za „Olive Kitteridge” otrzymała nagrodę Pulitzera. Już wcześniej jej powieść trafiła w ręce dwóch innych piekielnie zdolnych artystek – Frances McDormand i Lisy Cholodenko. Pierwsza to aktorka znana m.in. z „Fargo” Coenów, druga – to reżyserka filmowa i jedna z najlepszych portrecistek kobiet we współczesnym kinie amerykańskim. Wspólnie stworzyły serial dojmująco smutny i perfekcyjnie zrealizowany.

Nie ma w nim efektownych scenariuszowych wolt ani widowiskowych scen, jest za to dramaturgiczna precyzja, historia wypowiadana półszeptem i aktorskie kreacje Frances McDormand, Richarda Jenkinsa i Billa Murraya, które już przeszły do historii telewizji. [Bartosz Staszczyszyn]

Jonathan Strange & Mr Norrell154108.1444052468Siedmoodcinkowy miniserial produkcji BBC, będący ekranizacją trylogii „Jonathan Strange i Pan Norrell” Susanne Clarke. Jest to osadzona w alternatywnej, XIX-wiecznej Anglii opowieść o świecie, w którym niegdyś magia była elementem codzienności, dzisiaj zaś odchodzi w zapomnienie, stając się co najwyżej modnym tematem wyłącznie teoretycznych studiów dżentelmenów.

Pan Norrell to mag praktykujący, mól książkowy, pragnący przede wszystkim przywrócić magii jej należyte miejsce. Strange to z kolei naturszczyk z wielkim talentem, przypadkowo trafiający na zaklęcie, a ostatecznie stający się potężnym magiem. Serial opisuje niezwykłą relację tych dwóch tak różnych mężczyzn, ich różne podejście do magii, a także zmagania z wrogiem z krainy elfów.

To wybitnie zagrana, pełna tajemniczości i niezwykłości, a także grozy opowieść, która wciąga widza w przesycony magią świat, Anglii wielkich dam i lordów; po części jest to także satyra na społeczne konwenanse tej epoki.

Jedna z lepszych serialowych produkcji fantastycznych naszych czasów. [Marcin Zwierzchowski]

Childhood’s Endchildhoods-end-promo-placementKolejna ekranizacja, tym razem klasyki fantastyki naukowej pióra Arthura C. Clarke’a, powieści „Koniec dzieciństwa”. Serial ma tylko trzy odcinki, choć są one dosyć długie, więc w sumie mamy tu niemalże filmową trylogię.

Miłośnicy dobrej fantastyki naukowej znajdą tu ciekawą opowieść o Pierwszym Kontakcie i relacji ludzkości z przewyższającymi nas technologicznie kosmitami, którzy przybywają na Ziemię, by nas uczyć i… cóż, to właśnie tajemnica. Wprawdzie historia rozkręca się powoli, a w pierwszym odcinku nieco na siłę i momentami nieudolnie budowany jest wątek związany z przeszłością głównego bohatera, na tle telewizyjnego SF produkcja stacji SyFy wyróżnia się jednak na plus.

Realizacyjnie, pod względem choćby efektów specjalnych, jest więcej niż dobrze, w obsadzie zaś znalazł się m.in. Charles Dance, tu w roli jednego z kosmitów. Dla niego samego warto nadrobić. [Marcin Zwierzchowski]

Dolina NieumarłychDEATH-VALLEY-MTV-4-550x366Jeżeli zaś ktoś ma ochotę na nieco lżejszą opowieść, idealna powinna być „Dolina Nieumarłych” produkcji MTV. W sumie do obejrzenia macie dwanaście odcinków, w których nie zamknięto wszystkich wątków, bo twórcy mieli nadzieję kontynuować opowieść, ale które z powodu komediowej fabuły są w dużej mierze samodzielne i mogą być oglądane pojedynczo.

Tytułowa dolina znajduje się w Kalifornii, a jest niezwykła, ponieważ to tu nagle ludzkości objawiły się wampiry, wilkołaki i zombie, zmuszając ludzkich mieszkańców do znalezienia sposobu na koegzystencję. Jakoś się to udaje, głównie dzięki pomocy specjalnego oddziału policji, wykwalifikowanego do zajmowania się nadnaturalnymi obywatelami.

To produkcja szalona, bezkompromisowa, oryginalna i przede wszystkim niezwykle zabawna. Jeżeli lubicie absurdalne poczucie humoru, często nieco mroczne, zakochacie się w tym dziwacznym i cudownym serialu. Warto jednak wziąć pod uwagę, że bywa nieco makabrycznie. [Marcin Zwierzchowski]

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 1

Dodaj komentarz »
  1. Nie słyszałem o żadnym z tych seriali ale zapowiadają się interesująco. Może się skuszę na jakiś

css.php