Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach

12.09.2014
piątek

Idzie jesień, a z nią seriale – Seryjni o premierach i powrotach ulubionych produkcji

12 września 2014, piątek,

140827b-fall-tv-scheduleSeryjni – podobnie jak większość serialomaniaków – czekają na jesienne premiery: na nowe produkcje i powroty naszych ulubionych tytułów. Dziś proponujemy Wam nasz autorski zestaw seriali, na które warto zwrócić uwagę, oraz tych, na których powrót czekamy w napięciu.

Marcin Zwierzchowski

„Gotham” (22 września, w Polsce: 8 października)
Batman bez Batmana. Za to z Pingwinem, Kobietą-Kot, Trującym bluszczem i Jimem Gordonem, który tutaj będzie centralną postacią, ponieważ etatowy obrońca Gotham, Mroczny Rycerz vel Bruce Wayne, ma ledwie kilka lat.„Teoria wielkiego podrywu 8″ (22 września:)
Powrót najpopularniejszego sitcomu, czyli opowieści o grupie geniuszy-geeków, którzy gdy nie marzą o Noblu, zaczytują się komiksami i próbują opanować tajniki komunikacji z płcią przeciwną.

„Agenci T.A.R.C.Z.Y.” (23 września)
Drugi sezon serialu z akcją osadzoną w uniwersum Marvela, a więc także filmów typu „Avengers” czy „Iron Man”. Recenzje zbierał mieszane, końcówka pierwszej serii dała jednak nadzieję na zmiany.

„Star Wars: Rebelianci” (3 października, w Polsce: 4 października)
Pierwszy gwiezdnowojenny serial wyprodukowany pod rządami Disneya. Animacja, w której będziemy obserwować wydarzenia poprzedzające to, co widzieliśmy w „Nowej nadziei”.

„The Flash” (7 października)
Kolejna produkcja z serialowego uniwersum DC, tym razem z najszybszym człowiekiem świata na pierwszym planie. Fabularnie związany z „Arrow”, powinien spodobać się fanom tego drugiego.

„The Walking Dead 5″ (12 października, Polsce: 13 października)
Powrót jednego z najpopularniejszych seriali ostatnich lat. Po kiepskim czwartym sezonie przydałyby się odmiana, ożywienie i być może powrót do komiksowego źródła, bo ostatnio im dalej od oryginału, tym gorzej.

„Jeden gniewny Charlie 2″ (19 października)
Tutaj wylądował Charcie Sheen, gdy wyleciał z „Dwóch i pół”. I dobrze, bo sitcom z terapeutą od gniewu i grupą jego pacjentów jest zabawniejszy niż poprzednia produkcja Sheena.

„Constantine” (24 października)
Znowu: serial z komiksowego uniwersum DC. Tym razem o detektywie-egzorcyście, który walczy z przedostającymi się na Ziemię siłami ciemności. Oby było lepiej, niż w filmie „Constantine” z Keanu Reevesem.„Newsroom” (9 listopada)
Finałowy sezon jednego z najlepszych seriali ostatnich lat, opisującego realia pracy w amerykańskim serwisie informacyjnym. Świetne aktorstwo (zwłaszcza doskonały Jeff Daniels) i Aaron Sorkin jako scenarzysta to gwarancja sukcesu.

Bartosz Staszczyszyn

„Synowie Anarchii 7” (9 września)
Już trzy dni temu twardziele z Sons of Anarchy ruszyli w ostatnią trasę. Siódmy sezon opowieści o szlachetnym Jaksie Tellerze oraz jego ciut mniej szlachetnych kompanach ma być ostatnią odsłoną serii FX. Polska premiera jeszcze tej jesieni.

„Ray Donovan 2” (27 września w Polsce)
„Ray Donovan” jest jednym z najbardziej niedocenionych seriali ostatnich dwóch sezonów. Szkoda, bo historia Raya (mocny Liev Schreiber) – twardziela rozwiązującego nierozwiązywalne problemy celebrytów z Los Angeles – to psychologicznie intensywna, mocna opowieść i znakomita obsada z Jonem Voightem i Eddiem Marsanem na czele.

„Wataha” (12 października)
Największa polska nadzieja serialowa najbliższego sezonu. Opowieść o bieszczadzkich pogranicznikach zrealizowana przez HBO ma być pełnokrwistym thrillerem o spiskach, tajemnicy i brutalnych interesach. Od czasu „Krwi z krwi” żaden polski serial nie budził takich oczekiwań.

„Objawienia” (październik)
Sześć lat minęło, odkąd serial Joe Ahearne’a i Nicka Collinsa zagościł w ramówce BBC. Mogłoby się wydawać, że prezentowanie go dziś polskiej publiczności jest trochę bez sensu. Mogłoby, gdyby nie fakt, że opowieść o brytyjskim egzorcyście (świetny Martin Shaw) to jeden z najlepszych serialowych horrorów współczesnej telewizji. Straszny, mroczny i bardzo poważny.

„American Horror Story: Freak Show” (8 października)
Najlepszy antologiczny serial ostatnich lat powraca z kolejnym sezonem. Znów ma być strasznie, dziwnie i z klasą. I z pewnością będzie, bo „American Horror Story” to znakomity serialowy horror i oczko w głowie producentów ze stacji FX.

Aneta Kyzioł

„The Good Wife” (21 września)
Po zawirowaniach piątego, rewelacyjnego-odświeżającego-rozdajacego karty sezonu nie ma serialu, na który czekam z większą niecierpliwością. Czy Alicia będzie kandydować? Jak zareaguje Peter? Czy Diane zamieni się w demona zemsty? Kim będzie w nowej układance Flynn?

„Madame Secretary” (21 września)
Czy po tych wszystkich „House of Cards” i „Bossach” wciąż da się zrobić przekonujący i wciągający serial o uczciwym polityku, kierującym się dobrem obywateli? Trailer „Madame Secretary” z Teą Leoni w roli walecznej pani sekretarz stanu zapowiada kobiecą, stuningowaną wersję „West Wing”. Złośliwi widzą product placement – promocję kandydatury Hillary Clinton w wyborach prezydenckich w 2016 r.„Brooklyn Nine-Nine” (28 września)
Jeśli na kogoś nie działa chłopięcy urok i tupet Andy’ego Samberga (na mnie nie działa), ten na pewno polubi kogoś innego z barwnej palety freaków zatrudnionych na nowojorskim posterunku (np. czarnego Bustera Keatona, czyli kapitana Holta). Drugi sezon komediowego objawienia ubiegłego roku.

„Homeland” (5 października)
Po ostatnich dwóch sezonach może być już tylko lepiej. Wciąż wierzę, że Claire Danes potrafi nie tylko płakać, jestem ciekawa Carrie na Bliskim Wschodzie i chcę się przekonać, jaki tym razem plan ma Saul. Bo Saul zawsze ma jakiś plan.

„Olive Kitteridge” (2 listopada)
Oglądanie Frances McDormand to zawsze olbrzymia przyjemność. A tu w dodatku towarzyszy jej równie genialny Richard Jenkins, grają stare małżeństwo dziwaków, a tłem jest mała nadmorska amerykańska mieścina, oglądana z perspektywy ironicznej i z pozoru oschłej Olive. Plus Bill Murray w roli przyjaciela domu.

„The Comeback” (listopad)
Powrót „Wielkiego Powrotu”, czyli kontynuacja, po dziewięciu latach przerwy, sitcomu, w którym gwiazda „Przyjaciół” Lisa Kudrow i Michael Patrick King (współtwórca „Seksu w wielkim mieście”) robią sobie żarty z gwiazdek starych sitcomów, które za wszelka cenę próbują wrócić do branży i z samej telewizji. Valerie Cherish wraca i jeszcze nam pokaże!Katarzyna Czajka

„Grey’s Anatomy” (25 września)
Czy Shonda Rhimes ma coś do opowiedzenia w jedenastym sezonie serialu, który wyniósł ją do sławy? Scenarzystka zapewnia, że w tym sezonie ma się skoncentrować przede wszystkim na Meredith. Zapowiada też, że nie ma się co martwić nieporozumieniami między Meredith a Derekiem (który chce się przeprowadzić do Waszyngtonu), bo ta para raczej już się nie rozstanie. Dostaniemy za to nowych lekarzy – twórcy stają przed trudnym zadaniem zastąpienia Cristiny Yang (Sandra Oh nie pojawi się już w tym sezonie serialu), co nie będzie proste – dla wielu widzów Cristina była głównym powodem, dla którego zasiadali jeszcze przed telewizorami. Wydaje się, że widzowie śledzący przypadki lekarzy z Seattle wcale nie byliby tacy smutni, gdyby Shonda zdecydowała się powoli zmierzać ku finałowemu sezonowi serialu.

„A to Z” (2 października)
Nowy serial odwołuje się do schematu komedii romantycznej – niektórzy przypisują mu duchowe pokrewieństwo z „500 Days of Summer”. Andrew spotyka Zeldę – widzowie, idąc po kolei przez wszystkie litery alfabetu, obserwują dzieje ich związku. Ci, którzy widzieli zwiastun, twierdzą, że broni się on przede wszystkim chemią między głównymi bohaterami. W roli Andrew zobaczymy Bena Feldmana, którego wielu widzów kojarzy z „Mad Men”, zaś Zeldę gra Cristin Milioti, czyli matka z „Jak poznałem Waszą Matkę”. Biorąc pod uwagę deficyt seriali o zakochanych, to kto wie, może warto dać „A to Z” szansę.

„Bad Judge” (2 października)
Pomysł na serial jest całkiem sympatyczny – główna bohaterka grana przez Kate Walsh (znaną m.in. z „Grey’s Anatomy”) jest sędziną, która poza godzinami pracy prowadzi szalony tryb życia. Co więcej, w godzinach pracy też niekoniecznie jest kompetentna. Jednak w serialu oprócz dziwnych przypadków szalonej sędziny znajdziemy też wątek chłopca, którego rodziców bohaterka wysłała za kratki. Warto dać serialowi szansę, bo Kate Walsh dobrze sprawdza się w komedii. Serial emitować będzie NBC, które od kilku sezonów szuka nowego serialu komediowego i jak na razie więcej kasuje, niż zostawia na drugi sezon.„Constantine” (24 października)
Pilot serialu można od dłuższego czasu znaleźć w sieci, ale może się on okazać zupełnie niekompatybilny z resztą serialu, bo zaszło w nim sporo zmian – część postaci wykreślono, część dopisano. Co więcej, producenci zdążyli już nieco rozgniewać fanów, stwierdzając, że bohater po pierwsze nie będzie palił papierosów, po drugie – na pewno nie będzie, jak w komiksach, biseksualny. Ci, którzy już widzieli pierwszy odcinek, zgodnie twierdzą, że przypomina on w swoim duchu nieco „Superantural”. Co dla niektórych będzie rekomendacją, dla innych wskazówką, by od historii pogromcy demonów trzymać się z daleka. 

„Gracepoint” (2 października)
Jedna z najciekawszych produkcji nie tylko w tym sezonie serialowym, ale w ogóle w historii telewizji. „Gracepoint” to remake brytyjskiego serialu „Broadchurch” sprzed dwóch lat. Z brytyjskiego serialu wzięto nie tylko scenariusz, ale i… aktora grającego główną rolę. David Tennant musiał przed przeprowadzką do amerykańskiej telewizji przyczesać włosy i porzucić szkocki akcent, ale gra tego samego bohatera, co daje niesamowitą możliwość porównania jego dwóch występów. Co ciekawe, Brytyjczycy właśnie kręcą drugi sezon „Broadchurch”, oczywiście też z Tennantem. Niestety propozycji pracy za oceanem nie dostała genialna Olivia Coleman. Zamiast niej w serialu pojawi się znana z „Breaking Bad” Anna Gunn. A o czym jest serial? W niewielkiej miejscowości zostają znalezione zwłoki chłopca. Zginął? Popełnił samobójstwo? Ktoś go zabił? Pojawiają się pierwsi podejrzani, cała sprawa odciska piętno na małym miasteczku.„Selfie” (30 września)
Współczesna wariacja na temat „Pigmaliona” czy – jak kto woli – „My Fair Lady”. Głowna bohaterka (znana z „Doktora Who” Karen Gillan) jest śliczna, ale próżna i opętana przez social media. Chciałaby zdobyć szacunek kolegów z pracy i być traktowana poważnie, ale nie wie, jak ma do tego dojść. Pomoże jej Herny (w tej roli znany m.in. ze „Star Treka” John Cho) – specjalista od rebrandingu, znawca zasad dobrego wychowania i przeciwnik social media. Jak możecie się domyślać, serial ma nas jednocześnie rozbawić sytuacjami, w których bohaterka popełnia kolejne towarzyskie gafy, i zasugerować, że gdzieś tam rodzi się uczucie. Pomysł wcale taki zły nie jest, ale w premierowym odcinku najbardziej sprawdza się chemia między aktorami grającymi główne role. Co w sumie dobrze rokuje.

„How to Get Away with Murder” (25 września)
Tym razem Shonda Rhimes występuje w roli producentki serialu o profesor prawa, która nie tylko uczy, ale także zostaje wplątana w sprawę o morderstwo. Na serial warto zwrócić uwagę przede wszystkim ze względu na grającą główną rolę Violę Davis – znakomitą aktorkę mającą na swoim koncie m.in. nominację do Oscara. Jak można się spodziewać, będzie to kolejny serial ze stajni Shondy skoncentrowany przede wszystkim na silnej głównej bohaterce i jej przypadkach w świecie, gdzie wszystko jest niesłychanie dramatyczne. Serial ma lecieć zaraz po „Skandalu”, więc akurat można się nastawić na wieczór z ciekawymi kobietami.

„Sleepy Hollow” (22 września)
Po dramatycznym finale wielbiciele serialu nie mogą się doczekać powrotu Ichaboda i Abby. Choć raczej nie mamy wątpliwości, że nasi bohaterowie jakoś wykaraskają się z tarapatów, w które wpadli w poprzednim sezonie, to ich walka z jeźdźcami apokalipsy jeszcze się nie skończyła. „Sleepy Hollow” był jedną z przyjemniejszych niespodzianek w zeszłym sezonie – serial dowcipny, dobrze zagrany i choć strasznie bezsensowny, to jednak zapewniający odpowiednią porcję rozrywki. Jeśli drugi sezon utrzyma poziom pierwszego, to nic, tylko się cieszyć.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 19

Dodaj komentarz »
  1. Podoba się nam ten spis zdecydowanie. Dobrze jest poczytać po kilka zdań o każdej z wypisywanych produkcji, żeby o każdej móc wstępnie powiedzieć, czy się chce ją zobaczyć czy nie. Choć oczywiście o tych, które pokazywane będą już kolejny sezon swoje zdanie od dość dawna mamy.

    Grammarnazizm na dziś: „(22 września (8.10 w Polsce)” itd. W takim zapisie są dwa nawiasy i obydwa należy zamknąć. Powinno być: „(22 września (8.10 w Polsce))”. Oraz: macie literówkę w podpisach kadrów z „Watahy” i „Gracepoint” (chociaż ten drugi to już u Zwierza, Zwierzowi można wybaczyć ;), tu i ówdzie pojawiają się też nadmiarowe znaki interpunkcyjne.

  2. „główna bohaterka (…) jest sędziną, która poza godzinami pracy prowadzi szalony tryb życia”

    Sędzina to żona sędziego, a z obrazka wynika, że bohaterka jest SĘDZIĄ.

  3. „500 Days of Samer”?

  4. Reklama
    Polityka_blog_komentarze_rec_mobile
    Polityka_blog_komentarze_rec_desktop
  5. „Castle” (7-my sezon) – ABC, 29 września, w Polsce na Universal Channel koniec października.

  6. @Rose
    MIałabyś rację 20 lat temu. Dzisiaj nie. Tak było kiedyś. Uzus to zmienił.
    http://www.rjp.pan.pl/index.php?option=com_content&task=view&id=327&Itemid=67

    Warto zwrócić uwagę, że ta wykładnia RJP pochodzi AŻ sprzed 12 lat. Dzisiejsze słowniki dopuszczają już ten termin w nowym znaczeniu, zarówno w odniesieniu do formy użytkowej, jak i wzrocowej

  7. AMERICAN HORROR STORY! Na to czekam! Pierwszy i trzeci (z naciskiem na trzeci) sezon oglądałam z pełnym zachwytem – sceneria, zdjęcia, gra aktorska, scenariusz – twórcy idealnie trafili w mój gust. Obsada – genialna. I co jest niezwykle istotną kwestią dla serialu – fenomenalny dobór muzyki, która jest idealnie dobierana do scen, do postaci, do klimatu i która (jak łatwo się domyślić) także idealnie wstrzela się w mój gust. Polecam!

  8. Przyczepić się językowo tutaj można, ale akurat do innych rzeczy. Chociażby – tłumaczenie nazw własnych ma sens, tak długo, jak pasuje do opisu postaci. Kiedy tłumaczysz Penguin na Pingwin, czy Catwoman na Kobieta-Kot, wszystko jest ok. Ale tłumaczenie Poison Ivy (nazwa żeńska) na Trujący bluszcz (nazwa męska) to idiotyzm, bo ta postać to kobieta.

    Podobnie, razi niekonsekwencja w tłumaczeniu nazw. Raz są, raz nie, ale klucza brak. The Big Bang Theory zostało przetłumaczone zgodnie z oficjalną nazwą, ale np. Star Wars już nie stało się (nie wiedzieć czemu) Gwiezdnymi Wojnami. Agents of the S.H.I.E.L.D stali się Agentami (…), ale już The Walking Dead pozostało po angielsku, mimo że w Polsce serial emitowany jest jako Żywe Trupy. Bez sensu, albo albo.

    Co do merytoryki, nie zamierzam się czepiać, bo to już jest kwestia gustu i opinii, niemniej stwierdzenie, że np. The Newsroom ma na celu opisanie realiów pracy w redakcji telewizyjnej w USA… cóż, to raczej dowód na niezrozumienie o czym jest ten serial (podobnie, jak nie zrozumiał tego najwyraźniej Piotr Kraśko). CTo nie jest serial, który ma pokazywać jak się pracuje w reżyserce, czy jak wygląda brief przed wydaniem. To są mało istotne szczegóły. To jest serial o tym, czym były kiedyś, a czym są dzisiaj tzw. „standardy pracy dziennikarskiej”. A to jest zupełnie, zupełnie inna sprawa.

  9. Czekam na finalowy sezon Newsroom (jednoczesnie wszystkim, ktorzy lubia inteligentne seriale z ciekawymi dialogami i wybornym aktorstwem goraco polecam poprzednie dwa seriale) oraz Homeland (trzeci nie byl rownie wciagajacy i dobry jak dwa poprzednie, ale ciekawość zwyciezy).

    Jakie seriale poza wspomnianymi sa Waszym zdaniem warte uwagi ?

  10. A co z Boardwalk Empire? To chyba nie najsłabsza pozycja z wyżej wymienionych?

  11. A nie najgorszy „Resurrection”? Sezon drugi za chwilę.

  12. Jeśli we współczesnym języku nie używa się słów Cygan czy Murzyn, bo są odbierane przez te osoby jako obraźliwe czy nieuprzejme, to na tej samej zasadzie nie należy używać słowa sędzina.

  13. Jeżeli „Jeden gniewny Charlie” jest lepszy niż „2 i pół” to ja już nie wiem co z tym światem. Ten Gniewny to porażka, postaci są odstręczające a podstarzały Sheen w roli megaamanta po prostu niesmaczny. TRAGEDIA

  14. Murzyn obraźliwe? Walić takie osoby co uważają to za nieuprzejme…

  15. Nuuuuuuuuuudddddaaaaaaaa!!! 🙁 Z podanej listy, czekałem jedynie na ostatni sezon SoA, ale po pierwszym odcinku chyba go sobie odpuszczę, bo scenarzyści niestety poczęstowali nas starym odgrzewanym kotletem. Szczerze mówiąc jestem już zmęczony monotematycznością i brutalnością tego serialu :/

    Chyba mogę już sobie całkowicie odpuścić telewizję, bo w tym, i przyszłym, sezonie czekam już tylko na House of Cards i Game of Thrones – cała reszta oferty telewizyjnej wygląda dla mnie jak jedno wielkie deja vu z wałkowanymi wcześniej tysiące razy identycznymi problemami i dylematami, tyle że w nowej scenografii. Ile można? Przynajmniej będę miał więcej czasu na czytanie 😉

  16. Znam wielu takich, co to dzień zaczynają i kończą serialem. Boże, nie sądź ich surowo.

  17. Madame czy raczej Madam Secretary?

  18. „Ale tłumaczenie Poison Ivy (nazwa żeńska) na Trujący bluszcz (nazwa męska) to idiotyzm, bo ta postać to kobieta.”

    Tak samo jak błędne jest używanie „Kopciuszek” jako tłumaczenia „Cinderella”?

  19. Ja odpłynęłam w czasie pierwszego odcinka Gotham. Nie wiem czy twórcy zainwestowali w dobrą kampanię reklamową, czy jest to produkcja adresowana do młodzieży. Dawno tak nudnego serialu nie widziałam. No może poza Loterią.

css.php