Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach

5.08.2016
piątek

Seriale-zombie, czyli hity sprzed lat wracają do życia

5 sierpnia 2016, piątek,

welcome-to-twin-peaks-1200x628-facebookTelewizyjni producenci dbają o nas, widzów, do tego stopnia, że zaczynają na masową skalę ożywiać dla nas popularne seriale sprzed lat. Niedługo, włączając telewizję, będzie można odnieść wrażenie, że przenieśliśmy się do lat 90. ubiegłego wieku.

Fakt, że żyjemy w czasach, które coraz częściej nazywa się Złotą Erą w historii telewizji (z naciskiem na seriale), ma swoje plusy. Dzięki powiększaniu się rynku znajduje się na nim miejsce dla projektów pozornie niszowych, jak „Detektyw”, „Galavant”, Mr. Robot” czy „Stranger Things”, które pewnie w normalnych okolicznościach nie dostałyby zielonego światła.

Obecnie jednak walka o widza jest tak zażarta, że producenci rzucają się na niemalże każdy jakkolwiek rokujący projekt, licząc, że choć jeden na dwadzieścia wypali. I dobrze, bo dzięki temu nie możemy narzekać na różnorodność.

Skutkiem ubocznym tego wszystkiego jest jednak także postępująca zombifikacja rynku seriali: to, co już od dawna było martwe, nagle wraca do życia; chodzi o kręcenie nowych wersji/kontynuacji hitów sprzed lat – producenci mają nadzieję, że żerując na naszej nostalgii, uda im się przyciągnąć nas przed telewizory. I pewnie w dużej mierze mają rację, bo ta zagrywka ostatnimi czasy sprawdza się świetnie.fox_TheXFiles_1AYW01_huluW tym roku byliśmy już świadkami powrotu jednej legendy największego formatu, a więc „Z archiwum X”. I tu, choć początek był obiecujący, ostatecznie efekt nie zadowolił, przez co Seryjni wystawili 10. sezonowi dosyć klarowną ocenę: Jeśli z sympatii do dawnego „Z Archiwum X” chcieliście obejrzeć nowy, 10. sezon przygód Muldera i Scully – nie róbcie tego. Choćby po to, by ocalić ciepłe uczucia, jakimi darzycie serię Chrisa Cartera – pisał Bartosz Staszczyszyn.

Oczywiście, bywa i lepiej, bo choć bohater serii filmów rozpoczętych „Martwym złem” zaczynał na wielkim ekranie, to jednak łapie się do kategorii legend sprzed lat, które zostały ożywione na potrzeby nowego serialu – tym serialem jest „Ash kontra martwe zło”, czyli jedna z największych pozytywnych niespodzianek ubiegłego roku, o której pisaliśmyDokładnie tak jak w przypadku oryginalnego „Martwego zła” – i w serialu sceny pełne grozy mieszają się z sięgającym granic absurdu humorem, którego źródłem jest Ash. Jest krwawo, niekiedy wręcz obrzydliwie, przede wszystkim jednak przezabawnie i ekscytująco, przez co nie sposób się nudzić, można tylko na koniec każdego odcinka nerwowo odliczać czas do następnego.196253_0309c31f124bccd2dfcba254ca7c2817Producenci na tym nie poprzestają. W kolejnych latach czeka nas co najmniej kilka podróży do przeszłości, bo nie tylko na wielkim ekranie zobaczymy nową wersję „Słonecznego patrolu”, ale w telewizji znowu pojawi się „Xena, wojownicza księżniczka” (której najwyraźniej nie przeszkadza fakt, że w finale oryginału ścięto jej głowę), wyruszymy także w kolejną podróż poprzez gwiezdną pustkę w nowej serii absolutnego klasyka, serialu „Star Trek”, a już w tej chwili można powiedzieć, że nowa serial „Miasteczka Twin Peaks” będzie jednym z najważniejszych wydarzeń kulturalnych ostatnich lat.

Zwłaszcza te dwie ostatnie produkcje mierzyć się będą z ogromnymi oczekiwaniami fanów – może trochę łatwiej będzie „Star Trekowi”, bo nowe filmy kinowe już zdążyły na powrót wprowadzić nas do tego świata, w przypadku serialu Lyncha jednak poprzeczka jest zawieszona tak wysoko, że chyba i mieszane recenzje będą wielkim sukcesem.

Rzecz jasna w ramach zombifikacji powracają nie tylko legendy pierwszego sortu. Zaskakująco, nawet ciekawie wygląda współczesna wersja „MacGyvera”, gdzie w rolę tytułową wciela się znany między innymi filmów z serii „X-Men” Lucas Till:

Rzecz jasna ożywiane są nie tylko trupy sprzed dekad, ale również te nieco świeższe – „Skazany na śmierć” był swego rodzaju fenomenem, jednym z naprawdę wielkich przebojów telewizyjnych XXI wieku. Ponieważ zaś od emisji ostatniego sezonu minęło siedem lat, ktoś postanowił, że stęskniliśmy się za jego bohaterami, biedaczyska więc znowu będą musieli kombinować, jak nawiać z więzienia:

Cóż, wygląda na to, że niczym bohater „Dnia Świstaka” skazani jesteśmy na oglądanie w kółko tego samego. Można tylko mieć nadzieję, że to nowe „Z archiwum X” będzie wyjątkiem, a „Ash kontra martwe zło” normą.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop
css.php