Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach
Nowy papież

10.01.2020
piątek

Kolejny serialowy papież. Potrzebny?

10 stycznia 2020, piątek,

Czy potrzebowaliśmy kolejnej opowieści zza zamkniętych drzwi Watykanu? Takie pytanie nasuwa się podczas oglądania „Nowego papieża”, drugiego sezonu serialu Paola Sorrentino, a powody są trzy.

Pierwszym jest satysfakcjonujące zakończenie „Młodego papieża”. Z początku nie planowano kontynuacji, a dziś w wywiadach Sorrentino zdradza, że ma już pomysł na trzecią część. Zanim Lenny Belardo vel papież Pius XIII uśmiechnął się do nas po raz ostatni, zdążyliśmy poznać bohatera i jego wizję Kościoła, obstawić, parę razy zmieniając zdanie, czy bardziej ma Boga, czy diabła za skórą. A przede wszystkim nacieszyć oczy Judem Law w pontyfikalnych szatach i otaczającym go surrealistyczno-operowo-erotycznym światem stworzonym przez laureata Oscara za „Wielkie piękno”. Do tego wspaniałe starcia kard. Voiello (Silvio Orlando) i siostry Mary (Diane Keaton)! No i kangur w ogrodach watykańskich.

Po drugie – papieży ci ostatnio u nas dostatek. „Dwóch papieży”, netflixowy film Fernanda Meirellesa w gwiazdorskiej obsadzie, osadzony w tej samej scenografii i przywołujący te same, kanoniczne nomen omen, obrazy – konklawe, habemus papam, watykański przepych i luksus odrywający od rzeczywistości. Także dyskusje filmowych dwóch papieży nie odbiegają momentami od tych wymyślonych przez Sorrentino. Rzeczywistość wzniosła się na wyżyny surrealizmu, rozmnażając papieży – i Sorrentino w drugim sezonie swojego serialu właściwie tylko ją goni.

No i trzeci powód wątpliwości – sam „Nowy papież”, którego sześć (z dziesięciu) odcinków HBO pokazało przedpremierowo dziennikarzom.

Akcja zaczyna się dziewięć miesięcy po zasłabnięciu Piusa XIII w finale poprzedniej serii. Młody papież leży w śpiączce w weneckim szpitalu, a Kościół na gwałt potrzebuje przywódcy świadomego, bo problemów tylko przybywa. Odpływ wiernych oraz powstające ruchy fundamentalistyczne, w tym kult Piusa XIII, to tylko jedne z wielu.

Kard. Voiello jak zwykle na swój sposób walczy o przetrwanie Kościoła – knując i próbując sterować wszystkim i wszystkimi z tylnego siedzenia. Jednym z jego pomysłów jest Brytyjczyk sir John Brannox jako następca Amerykanina Lenny’ego Belardo na Piotrowym tronie. Dlaczego on? Bo przed laty opisał swoją wizję Kościoła i była wyważona, co na tle rozgrywającego się dookoła szaleństwa w Kościele i na świecie brzmi bardzo kusząco…

Sam Brannox – w wykonaniu Johna Malkovicha – na wyważonego bynajmniej nie wygląda. Po karierze punkowego muzyka sprzed lat została mu miłość do eyelinera, arystokratyczne pochodzenie manifestuje zamiłowaniem do wyszukanej garderoby, żyje w posiadłości, która w niczym nie ustępuje Watykanowi. Oraz jest doradcą w sprawach kreacji… Meghan Markle. No i ma problemy z rodziną – w czym bardzo przypomina swojego serialowego poprzednika.

Dostajemy więc kolejnego ekscentryka w papieskich szatach, tym razem o imieniu Jan Paweł III. Znów towarzyszyć mu będą pytania o diabelską część natury (tajemnice z przeszłości) i rolę człowieczeństwa, życiowych doświadczeń papieża w jego pontyfikacie. Silniej tym razem wybrzmiewa kwestia przywództwa na trudne czasy – jak przewodzić, gdy jest się tak samo zagubionym jak ci, którymi ma się kierować.

Wizja Watykanu też nie zaskakuje – to z grubsza to, do czego przyzwyczaił nas Sorrentino w „Młodym papieżu”, tylko bardziej. Dużo piękna i kampu, więcej erotyki, seksu, narkotyków, perwersji i gościnne występy gwiazd w rolach samych siebie. Po co to wszystko? Oby cztery ostatnie odcinki przyniosły odpowiedź.

„Nowy papież”, Paolo Sorrentino, HBO GO – od 10 stycznia, pierwszy odcinek o godz. 22, drugi – o 23. HBO – od 14 stycznia, 10 odc.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 2

Dodaj komentarz »
  1. W takim razie jednak obejrzę.

  2. Może jeszcze doczekamy się filmowej wersji „Sodomy” F. Martela, o
    której w Polsce jakoś nikt nie mówi, a szkoda

css.php