Reklama
Polityka_blog_top_bill_desktop
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot1
Polityka_blog_top_bill_mobile_Adslot2
Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach Seryjni - Blog o serialach
Another Life

3.08.2019
sobota

Ostrzeżenie przed serialem „Another Life”

3 sierpnia 2019, sobota,

Netflix zalicza kolejną wpadkę – wypuścił produkcję z niemałym budżetem i popularną aktorką na plakacie, nie oferuje jednak absolutnie nic więcej. „Another Life” odrzuca już w pierwszym odcinku.

Za produkcją serialu stał najwyraźniej pomysł, by Katee Sackhoff znów zabrała nas w kosmiczną przygodę. Na miłość fanów fantastyki naukowej zapracowała rolą wojowniczej Kary „Starbuck” Thrace w kultowym „Battlestar Galactica”. Kilka lat temu przypomniała o sobie podobną rolą w filmie „Riddick”. W skrócie: idealna aktorka dla miłośników SF, ale i na obecne czasy, gdy w cenie są silne kobiece postacie. Tym bardziej szkoda, że „Another Life” tak zawodzi.

Sackhoff dwoi się i troi, by jak najwięcej wycisnąć z roli Niko, dowodzącą misją statku The Salvare, rozdartą tęsknotą za pozostawioną na Ziemi rodziną. Tyler Hoechlin – znany jako Superman z serialu „Supergirl” – też robi, co może, z postacią Iana Yerxy, antagonisty w tej historii.

Wszystko jednak na nic. Najsłabszym ogniwem jest showrunner i scenarzysta Aaron Martin, który mimo niemałego budżetu (w kategorii telewizyjnych produkcji SF „Another Life” wizualnie prezentuje się bardzo dobrze) i niezłej obsady (jest i Salma Blair) snuje historię pełną wydumanych konfliktów. Bohaterowie ignorują zaś logikę, byle cokolwiek się działo.„Another Life” z akcją rozgrywającą się w kosmosie przypomina dziwny list miłosny do wszystkich wad filmu „Prometeusz” Ridleya Scotta. Tu widz także nie przestaje się zastanawiać, jakim cudem ludzkość w najważniejszą w historii misję mogącą zakończyć się Pierwszym Kontaktem z Obcymi wysyła zgraję amatorów, do tego niestabilnych emocjonalnie.

Sam pilot serialu zmusza do stawiania tylu pytań o logikę misji The Salvare, że nie sposób skupić się na fabule.W efekcie trudno wytrzymać do końca pierwszego odcinka, zęby bolą od zgrzytania, gdy widzi się w teorii grupę specjalistów wyselekcjonowanych do wielomiesięcznej misji w kosmosie, a w praktyce bandę emocjonalnych nastolatków, niewiedzących, co to hierarchia dowództwa i niespecjalnie znających się na swojej robocie. Gdy tylko dzieje się coś złego, nagle cała nadzieja w kapitan Niko, do której inżynierowie i mechanicy biegną niczym dziecko do mamy po tym, jak rozlali sok na obrus.

W Polsce „Another Life” można oglądać w serwisie Netflix.

Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_mobile
Reklama
Polityka_blog_bottom_rec_desktop

Komentarze: 3

Dodaj komentarz »
  1. Zgadzam się w zupełności. Dawno takiego dna nie oglądałem. Liczyłem na ten serial bardzo, gdyż w tej tematyce posucha ogromna. Jednak po obejrzeniu 3 sezonów „The Expanse” poprzeczka dla seriali scifi została postawiona bardzo wysoko. Wydaje się mi, że na jej pokonanie trzeba będzie dłuuugo poczekać.

  2. I niskiej jakości „kalki” z wszystkich możliwych filmów scifi z „Arrivalem” na czele.Dno.

  3. Faktycznie, szkoda czasu…

css.php